Róże zimą – jak przygotowuję je na mrozy

W październiku i na początku listopada róże ciągle jeszcze kwitną i czarują swoim pięknem, a ja już myślę jak sprawić, żeby dobrze zniosły zimę. Krzewy obsypane są jeszcze masą pąków, które niestety już się nie rozwiną. Zdarza się, że po nocnej dawce mrozu, kwiaty róż zastygają w lodzie i wierzcie mi – to jest bajeczny widok. Zmrożone, zachowały swój kolor i pokrój w najpiękniejszym wydaniu. Uwielbiam róże zimą, tę wczesną i niespodziewaną.

Hansestadt Rostock
Róża Hansestadt Rostock zmrożona jesiennym mrozem
Róże zimą
Listopadowy śnieg czasami zaskakuje wszystkie kwitnące róże. Tutaj róża ‚Roter Korsar’ niemal łamie się pod ciężarem śniegu

Opowiem Wam teraz co robię, żeby róże zimą nie odczuły piekielnego mroziska i nieprzyjemnych wiatrów.

Jedno jest pewne! Każda róża, o którą właściwie zadbamy przez cały sezon wegetatywny, łatwiej zniesie zimowy czas i latem będzie naszą dumą. Dlatego wiosną, latem i jesienią rozpieszczam je, jak tylko mogę czyli; odpowiednio zasilam, podlewam i ścinam przekwitłe kwiaty.

Oczywiście nie jestem ekspertem w tej dziedzinie. Początkowo wszystkie wiadomości na ten temat czerpałam z internetu i powoli wdrażałam do moich działań.

Teraz robię to dokładnie tak, jak wszyscy, którzy dbają o swoje róże, a mianowicie;

  • już od sierpnia nie zasilam ich nawozami z azotem,
  • nawet jesienią nie zapominam o podlewaniu róż, podlewam raz w tygodniu, ale za to bardzo, obficie, tak aby zdążyły odpowiednio przygotować się do zimy
  • od października nie ścinam przekwitłych kwiatów, a to dlatego, żeby nie zawiązywały nowych pąków, a przez to wzmacniały swoje pędy i korzenie,
  •  jesienią stosuję tylko nawozy jesienne o większej ilości fosforu i potasu po to, aby roślina mogła zmagazynować odpowiednią ilość substancji odżywczych, co doda jej sił w walce z mrozem.

Róże

Róże zimą doskonale wiedzą, że muszą się troszeczkę skulić i przeczekać do wiosny

Właściwe przygotowania róż do zimy, zaczynam od pierwszych przymrozków. Robię to już od początku listopada, a przecież wiele róż kwitnie jeszcze ostatnimi kwiatami. Obserwuję wszystkie krzewy i przycinam łodygi o 1/3, żeby podczas wiatrów nie połamały się. Stare, odporne róże, które rosną w zacisznym miejscu, nie okrywam otuliną – te dają radę przetrwać zimę.

Najważniejsze jest ich okopcowanie!

Na podstawę każdego krzewu nakładam ok. 20-30 cm ziemi zmieszanej z kompostem, jest tego ok. 20 taczek. Wiosną tę ziemię rozgarniam na boki i odkrywam pędy.

Do kopcowania moich róż używam luźnej ziemi zmieszanej z kompostem, którego Ci u mnie pod dostatkiem.Róże

Róże zimą koniecznie muszą być ochronione przed wiatrem i mrozem

Róże wielkokwiatowe i parkowe

 

Róża wielkokwiatowa
Róża wielkokwiatowa

Kopczykuję i owijam podwójną włókniną. W kilku miejscach związuję sznurkiem i przywiązuję do palika lub (w tym przypadku) do latarni.

To jest jedna z dwóch moich ulubionych róż, Fryderyk Chopin – trochę kapryśna, ale naprawdę warta pielęgnacji.

Niestety zdarza się, że nawet pomimo solidnego opatulenia przemarza i trzeba ją wiosną bardzo mocno przycinać – na ok. 20-30 cm. Ale nie martwcie się, gdy tylko przygrzeje kwietniowe słońce to idzie w górę, jak burza!

Przeczytajcie parę słów o jednej z piękniejszych; róży Fryderyk Chopin.

Róże

Róże pienne – wszystkie opatulam!

 

Róże zimą
Róża pienna

Najpierw kopczykuję, a następnie na pnie, czyli „nogi”, nakładam piankową rurę izolacyjną, która jest nacięta wzdłuż. Można ją kupić w każdym sklepie budowlanym, jako izolację do rur.

Miejsce szczepienia, tuż pod koroną owijam kawałkiem włókniny i całą koronę okrywam tzw. „cukiereczkiem”. Dodatkowo, wzmacniam jeszcze grubym palikiem, żeby była stabilna i nie poddała się zimowym, okrutnym wiatrom.

Jest jeszcze inna dobra metoda na ochronę róż piennych, a mianowicie; przygięcie jej do ziemi i solidne przysypanie ziemią całej korony, z miejscem szczepienia. Oczywiście, żeby to się udało, to podczas sadzenia róży na pniu, trzeba ją ustawić lekko skośnie tak, żeby dała się jesienią przygiąć do ziemi. Ta metoda polecana jest do zastosowania w ogrodach o szczególnie zimnym klimacie.

Róże

Róże pnące

 

Róże zimą
Róża pnąca ‚Sympatia’ zimą

 

Kopcuję i owijam kilkuwarstwową włókniną. Całość naginam i przywiązuję do jakiegoś stabilnego miejsca.To jest róża ‚Sympatia’ – ma ponad 3,5 m wysokości.

 

 

 

Róże rabatowejedynie kopczykuję (ok. 20 cm) i związuję sznurkiem, żeby się nie „czochrały”.

Róże okrywowe – tych róż nie trzeba kopcować ani okrywać, są silne i dadzą radę przeżyć zimę bez specjalnych zabiegów.

Róże dzikie – dają sobie doskonale radę bez zabezpieczania nawet w najmroźniejsze zimy.

Ważne! Jeżeli nasze róże mają liście zaatakowane przez choroby grzybowe, to koniecznie oberwijmy je wszystkie i spalmy, lub wyrzućmy do kosza. Nie zostawiajmy na łodygach. Spryskajmy preparatem przeciw grzybowym, resztę choroby wymrozi minus 25 stopni. U mnie, w Beskidzie Wyspowym, zawsze w lutym jest tak zimno, że aż strach!

Wiosną, pod koniec marca, wszystkie róże odkrywam i przycinam te łodygi, które pomimo okrycia nadmarzły, oraz te słabe i idące w niewłaściwym kierunku.

Róże

A latem i jesienią? Bajeczny widok na rozarium

Rozarium
Dla takich widoków warto zabezpieczać róże przed zimą w sposób prawidłowy – rosarium we wrześniu

A gdybyście wczesną wiosną zapragnęli posadzić w swoim ogrodzie nowe i piękne róże, to szczerze polecam te, sprawdzone w moim zimnym Beskidzie Wyspowym. Zerknijcie proszę; http://www.ogrodpodlasem.pl/10-najpiekniejszych-roz-w-moim-ogrodzie/

Róże

36 komentarzy

  1. Kasiu, piękne są te Twoje róże, nawet zima, w kokonach 🙂 Ja nigdy nie potrafiłam swoich tak ładnie zapakować. Zawsze coś wystawało, nie chciało się przygiąć, było zbyt wysokie albo zbyt szerokie….jestem pełna uznania dla Twoich zdolności! Buziaki!

    • Aniu droga, to ja „naginam” się do moich róż (a nie one do mnie)… Dziękuję za Twoje słowa uznania – ciągle się uczę i zdobywam wiedzę. Cieszę się, że Ciebie poznałam 🙂

  2. Kasiu zachwycam się Twoimi różami. Robie tak samo jak Ty. Jedyne co mogę dodać to wiosną przycinam wtedy kiedy kwitną forsycje gdzieś wyczytałam że to najlepszy wyznacznik do cięcia..pozdrawiam serdecznie

    • Aniu droga, i ja dokładnie tnę róże w tym czasie, w którym kwitną forsycje. Dziękuję, muszę dodać tę informację do wpisu. Serdeczności kochana 🙂

  3. Jadwiga Hołuj Odpowiedz

    Kasiu ja robię bardzo podobnie, jednak nie opatulam tak włókniną, kopczykuję i od dołu okładam stroiszem, ale u mnie trochę klimat łagodniejszy, przycinam dopiero wiosną, własnie gdy kwitną forsycje jak Ania napisała…zawsze jednak najbardziej okrywam te nowo posadzone, pozostałe dają radę. W ubiegłą zimę zmarzły mi trzy nowo posadzone, ale było za długo ciepło i nagle mrozy przyszły dość duże, nie zdążyły się przygotować..:) Twoje róże mnie zachwycają …z „obowiązkowej szóstki” mam trzy….Pozdrawiam 😀

    • Jadziu, ja też nie wszystkie opatulam, natomiast kopcuję absolutnie wszystkie. Na wiosnę i tak większość z nich ma przemrożone pędy. U mnie w lutym, przy rzece, zawsze jest minus 25 stopni. Niedawno posadziłam kilka nowych, w tym cudowne okrywowe Topolino. Pozdrawiam Cię kochana i dziękuję, że zaglądasz na mój blog 🙂

      • Podglądam Pani blog od jakiegoś czasu, jestem na początku mojej przygody z różami i to właśnie Pani mi „zaszczepiła” tego różanego bakcyla…za co jestem ogromnie wdzięczna 🙂
        i mam pytanie, jaka to róża Topolino? (Może coś źle zrozumiałam?)
        Szukam i nie znajduję…
        Pozdrawiam i uściski serdeczne ślę.

  4. Pięknie opisane,śliczne róże. Ja mam od tej wiosny 2 pnące róże-tylko nie wiem jak je zabezpieczyć. Gdyż po 1. mają jeszcze mnóstwo liści a po drugie prowadzę je po kratce-czyli całą kratkę okręcić włókniną? na pniu niestety mi przychorowaly więc krótko je przycięłam na początku października:/ a rabatowe też mają jeszcze mnóstwo liści- ale te się tylko kopczykuje tak? pozdrawiam serdecznie

    • Angeliko, pnące, młode róże niestety musisz owinąć razem z kratką. Jest to najbezpieczniejszy sposób. Jeżeli chodzi o liście, to jeżeli są zdrowe, mogą zostać okryte, oskub tylko chore i zwiędłe. Większość rabatowych też tylko kopczykuję. Wiosną i tak trzeba przycinać te zmarznięte. Serdeczności od Kasi 🙂 P.S. Te na pniu, koniecznie opatul na cukiereczka i okopcuj.

  5. Nie miałam nigdy okazji widzieć róż w takiej otoczce, są śliczne. Ja nie mam niestety ogrodu, ale miałam spotkanie ze znajomymi i właśnie temat róż został poruszony i też mówiliśmy, że bez nawozu może być im ciężko.

  6. Wiele nauczyłam się od Pani i mam nadzieję na jeszcze. Działkę kupiłam w ubiegłym roku a o pielegnacji ogrodu wiedziałam nic. Czy mówiąc o stosowaniu środków grzybobójczych ma Pani na mysli opryskiwanie krzaku juz bez liści?

    • Dziękuję Wandziu za miłe słowa. Środek grzybobójczy stosujemy na cały krzew, bez względu na to czy ma liście, czy nie. Serdeczności od Kasi i powodzenia w ogrodzie 🙂

  7. Ależ pięknie wyglądają kwiaty róży pod puchem śniegu. Zima je zaskoczyła 🙂
    U mnie dopiero są przymrozki ale róże już mam zabezpieczone przed zimą.

  8. Cudowny blog:) przepraszam, że trochę nie na temat ale zachwyciłam się Twoją cerą i włosami:) mogę zapytać w jaki sposób o nie dbasz?:)

    • Zaskoczyłaś mnie Aniu, dziękuję. Kiedyś miałam…, a teraz? Odpowiednia dieta (jestem wegetarianką), codziennie soki świeżo wyciskane marchew, pietruszka, seler, cytryna… ). Włosy myję żółtkami i płuczę sokiem z cytryny. Serdeczności od Kasi 🙂

  9. Róż nie mam, kiedyś próbowałam ale rezultat był marny:( To były początki zabawy z ogrodem. Dziś mam więcej czasu i po obejrzeniu zdjęć i poczytaniu Twojego bloga kto wie? Na wiosnę chyba się skuszę na te piękne kwiaty. Cieszę się, że tu trafiłam i pozdrawiam serdecznie.

  10. Witam serdecznie, jestem wielbicielką róż , i z olbrzymią przyjemnością czytam o innych pasjonatach i oglądam ich piękne róże, Twoje róże również sa piękne, przeczytałam też twoje sposoby ich pielęgnacji, i mam pytanie, skoro kopczykujesz je kompostem , to po zbierasz go z ziemią wiosną? To najlepszy nawóz, nie lepiej rozgarnąć go wokół róż, bo dopiero kiedy temperatury zrobią się mocniej dodatnie , kompost zaczyna działać, w zimie to róże z niego nic nie mają, szkoda twojej pracy, lepiej zakopczykowac już sama ziemię, a wiosną zebrać ta ziemię , a kompost rozłożyć wokół róż, to takie moje sugestie tylko 🙂 Osobiście kopczykuje kompostem , samym,wiosna to rozgarniam, nie dałabym rady zbierać z powrotem ziemi, mam duży ogród, a róż ok. 200, kompost mam wzbogacony obornikiem bydlęcym i kurzym, nie nawożę sztucznie, poza jednorazową dawką siarczanem magnezu w kwietniu. Pozdrawiam serdecznie

    • Reniu, ponieważ pod każdą różę daję kilka łopat ziemi z kompostem, to wiosną muszę trochę zebrać, inaczej na rabacie zrobiłaby się góra. Oczywiście wszystkiego nie zbieram.
      Dziękuję za sugestie, może w przyszłym roku zorganizuję to inaczej, bo rzeczywiście dodaję sobie tylko pracy, a róż też mam niemało, około 80 sztuk. Wiosną również nawożę siarczanem magnezu.
      Serdeczności od Kasi 🙂

Skomentuj proszę

Navigate
Please enter Google Username or ID to start!
Example: clip360net or 116819034451508671546
Title
Caption
File name
Size
Alignment
Link to
  Open new windows
  Rel nofollow